Jak dawniej ogień krzesano – czyli co nieco o historii ognia.

Sztuka niecenia ognia to z pewnością jedna z najważniejszych umiejętności, jakie posiadł człowiek. Bez ognia nie byłby cywilizacji i prawdopodobnie nie czytałbyś/czytałabyś teraz tego artykułu.
W niniejszym opracowaniu skupię się na “KRZESANIU”, czyli zjawisku wytwarzania iskier, poprzez intensywne uderzanie o siebie dwóch twardych przedmiotów.
Jednakże warto wspomnieć o innych pierwotnych metodach niecenia ognia…
Patykiem o patyk…
Równolegle do umiejętności krzesania ognia, w dawnych czasach rozwijały się także metody cierne, polegające wykorzystaniu tarcia patykiem o inny kawałek drewna, aż do uzyskaniu żaru, który następnie przenosi się na specjalną “hubkę” i dmuchając, uzyskuje się płomień.

Miro z Lasa niecący ogień za pomocą łuku ogniowego
Ciekawostką jest to, że te metody niecenia ognia przetrwały do naszych czasów wśród nielicznych już ludów, które nadal żyją gdzieś w dżunglach, bądź sawannach. Do najpopularniejszych metod ciernych należą: Łuk ogniowy, pług ogniowy oraz świder ogniowy.
Krzemieniem o krzemień, czyli mit o nieceniu ognia.
Niestety mit mówiący o tym, że aby rozniecić ogień, należy uderzać krzemieniem o krzemień, wciąż pokutuje w społeczeństwie, jednak nie ma co się temu dziwić. W filmach często jest ukazywane, jak człowiek, uderzając kamieniem o kamień, rozpala stertę drewna, lub pochodnię od jednej tylko iskry. Zwykle nikt nie analizuje co to za kamienie, a tym bardziej nie zdaje sobie sprawy, iż taka iskra nie ma prawa odpalić sterty patyków.

Dwa kawałki krzemienia – tym nie rozniecisz ognia
Sprawę, dodatkowo komplikuje fakt, iż dawne metody niecenia ognia zostały wyparte przez zapalniczki i zapałki.
Jednakże w każdym micie jest ziarno prawdy i faktycznie można rozniecić ogień, uderzając jednym kamieniem o drugi.
Jednak, jak to jest naprawdę?
Krzemień i piryt, czyli… jak to się stało że człowiek zaczął krzesać ogień?
Cóż nie jesteśmy w stanie potwierdzić, jak to było naprawdę, ale istnieje pewna hipoteza mówiąca o tym, że doszło do tego przypadkiem…
Nasi przodkowie powszechnie używali krzemienia, obsydianu czy kwarcu tworząc z niego rozmaite przedmioty np. groty do strzał/oszczepów/włóczni, oraz noże czy biżuterię. Aby rozłupać takie kamienie, potrzebne są inne tzw. “tłuczki“ wykonane z innych, ciężkich i twardych kamieni.
Tak się składa, że piryt idealnie nadaje się do tej roli. Prawdopodobnie nasi przodkowie podczas obróbki krzemienia zaobserwowali, że podczas uderzania pirytowym tłuczkiem o krzemień powstaje iskra…

Tworzymy narzędzia z ceramiki oraz krzemienia podczas kursu „7 dni w lesie” u Katarzyny Mikulskiej i Mr. Wilsona
Pewnie niektórzy kojarzą piryt, dlatego że nazywany jest także “złotem głupców”, gdyż faktyczne ma złoty kolor, co sprawia, że głupiec faktycznie może pomylić go ze złotem…
Jednak, czy wiecie, że piryt był nazywany również “kamieniem ogniowym”?
Zarówno piryt, jak i krzemień, czy obsydian były czasach, przed rozpowszechnieniem się stali bardzo cennymi kamieniami, no może nie tak jak złoto… ale jednak.
Najpierw Piryt potem stal, czyli jak powstały pierwsze krzesiwa?
Zasoby pirytu są ograniczone, podobnie zresztą, jak i krzemienia. A tym bardziej były ograniczone dla naszych przodków, którzy nie potrafili jeszcze wydobywać tych minerałów na taką skalę jak dzisiaj, dlatego niegdyś były tak cenne.
Piryt oraz krzemień w naszych czasach jest często “odpadem” wyciąganym na powierzchnię w kopalniach (szczególnie odkrywkowych) przy okazji wydobywania innych surowców, np. piasku, złota, czy wapna.
Kiedy człowiek opanował już sztukę wytapiania i obróbki żelaza z rudy, to następną rewolucją w umiejętności niecenia ognia, stało się wykorzystanie stali wysokowęglowej do krzesania ognia.
Krzesiwo tradycyjne, zwane kowalskim.
Pierwsze krzesiwa zapewne były bardzo drogie, gdyż obróbka stali była z początku bardzo trudna i czasochłonna…

TUTAJ polecam odwiedzić REGIONALNĄ SALĘ MUZEALNĄ W ZAGWIŹDZIU, gdzie możecie przekonać się jak drogie i skomplikowane było dla naszych przodków wyrabianie żelaza.
W średniowieczu i późniejszych epokach krzesiwo kowalskie stało się powszechnym narzędziem do krzesania ognia. Nasi przodkowie nosili, zamiast zapalniczek, czy zapałek gotowe zestawy do niecenia ognia, zawierające krzesiwo, krzesak z krzemienia oraz hubkę. Dopiero pojawienie się zapałek w XIX wieku zaczęło wypierać krzesiwa tradycyjne z powszechnego użytku.

Klasyczny, średniowieczny zestaw do niecenia ognia
Można więc założyć, że Twoja prapraprapra praprababcia rozpalała codziennie ogień, krzesiwem wykutym przez lokalnego kowala…
Hubka
Cóż to jest?
Wiele osób słysząc słowo huba, od razu zaczyna kojarzyć takiego grzyba, co na drzewach rośnie. I to jest dobry trop, gdyż słowo huba, (lub hubka) bierze się od właśnie tego grzyba, czyli hubiaka pospolitego (Fomes fomentarius), który był od setek lat używany do niecenia ognia.

Błyskoporek na brzozie.
Jak zatem huba ma się do ognia?
To proste, mając iskrę, musimy coś od niej odpalić, i nasi przodkowie odkryli, że wysuszony owocnik huby pospolitej, kiedy złapie iskrę, to zaczyna się żarzyć i kiedy już zacznie, to nie może przestać, a dmuchanie tylko zwiększa ilość żaru. Prawdopodobnie o tej właściwości hubiaka, wiedziano już, zanim nauczono się niecić ogień.
Nie tylko hubiak pospolity…
Nie tylko ten grzyb ma jednak właściwości “łapania iskier i pomnażania żaru”

Błyskoporek podkorowy (Inonotus obliquus)
Podobne cechy wykazują również inne grzyby nadrzewne, np:
- Błyskoporek podkorowy (Inonotus obliquus);
- Gmatwica chropowata (Daedaleopsis confragosa);
- Żagwiak łuskowaty (Cerioporus squamosus);
- Czyreń ogniowy (Phellinus igniarius);
Jednak poza grzybami nadrzewnymi hubą, mogłby być też inne materiały roślinne o bardzo niskiej temperaturze zapłonu, np. puch roślin, lub wysuszone próchno.

Próchno jako huba
Z czasem mianem hubki zaczęto nazywać także inne materiały roślinne, które “łapały iskry i pomnażały żar”, w tym np. zwęglone kawałki drewna, czy tkanin, puch roślin, lub wysuszone próchno.
Zwęglona bawełna była popularną hubką stosowaną, w czasach, kiedy pojawiło się tkactwo przemysłowe. W średniowieczu (i wcześniej) wyrób tkanin był procesem bardzo żmudnym, czasochłonnym i kosztownym, więc raczej nikt rozsądny nie używał zwęglonych tkanin do niecenia ognia… no może poza elitami.
Warto wiedzieć, że obecnie mianem hubki określa się również każdy materiał, który jesteśmy w stanie odpalić od krzesiwa współczesnego (ferrocerowego, lub magnezowego), w tym np. korę brzozy, puch z pałki wodnej, płatki kosmetyczne, czy nawet wiórki pozyskane z opony gumowej.
Rozpałka
Kiedy już udało się pozyskać żar-nieważne czy metodami ciernymi, czy poprzez krzesanie będziemy potrzebować rozpałki, czyli materiału o niskiej temperaturze zapłonu. Następnie, kiedy rozpałka już się pali, musi ona mieć w sobie na tyle dużo energii, aby podpalić kawałki drewna.
Co jest najlepszą naturalną rozpałką?
Jak pisałem powyżej-materiały roślinne o niskiej temperaturze zapłonu, czyli przede wszystkim materiały suche oraz o puszyszystej lub włóknistej strukturze, np.:
- Puch z pałki wodnej, topoli;
- Wiechcie traw;
- Pokruszone, liście, lub trawa;
- Igliwie;
- Wióry/szczapki z kory brzozowej, lub drewniane (najlepiej z drzew żywicznych).
Bez tlenu nie ma ognia…
Kiedy udało nam się już przenieść żar na rozpałkę, zaczyna pojawiać się dym.

Wtedy potrzebujemy ostatniego elementu, aby wzniecić uśpiony ogień, czyli tlenu.
Należy dmuchać w żarzącą się kupę, tak długo, aż pojawi się płomień, oczywiście trzeba pamiętać przy tym o oddychaniu, wszak nie tylko ogień potrzebuje tlenu do życia.
Opracowano na podstawie:
- Książki – “Sztuka ognia. Z miłości do iskry, żaru i płomienia” D. Hume
- Bloga – “Mr. Wilson” – https://bushcraftwilson.blogspot.com/ – Koniecznie zajrzyj na tego bloga, jeśli interesuje cię temat niecenia ognia alternatywnymi i mało znanymi technikami.
- Wiedzy i doświadczenia autora – Miro z Lasa



